Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Nieskończoność w pigułce

Na "Limitless" wybrałam się do kina troszkę przez swojego lubego. Moje początkowo sceptyczne podejście i kręcenie nosem, będące efektem reakcji na wiszący na przystanku plakat, uciął krótko - dopóki nie obejrzę, nie powinnam się wypowiadać. Więc posłuchałam, przybyłam, zobaczyłam, opiszę. Mogę powiedzieć, że z kina wyszłam z mieszanymi uczuciami. Już wyjaśniam, dlaczego.
Zacznijmy może od plusów. Muzyka - zwróciłam na nią uwagę podczas filmu, a to znaczy, że była dobra. Oczywiście, nie jestem w stanie zanucić ani przypomnieć sobie choćby fragmentu ze ścieżki dźwiękowej - to świadczy o tym, że była jeszcze lepsza. W końcu nie rozpraszała, a jedynie pomagała w odbiorze :) Jednak zdecydowanie największą z zalet jest sam koncept, swoją drogą będący adaptacją książki. W tym miejscu wielki ukłon w stronę reżysera za pomysłowość w ukazywaniu zwykłym zjadaczom chleba jak to jest, gdy nagle wszystkie zmysły są niebywale ostre i mózg przechodzi poważny upgrade. Procesy te były przedstawione w bardzo wciągający sposób, widz praktycznie jest w stanie odczuć, jak to jest być "nadczłowiekiem", jego tętno równa się z tętnem głównego bohatera. Przynajmniej moje się równało. Aż do pewnego czasu... Bo po pewnym czasie zaczął zalatywać tandetą. Odniosłam wrażenie, że niektóre wątki, które z początku wydawały się być kluczowe, były potraktowane po macoszemu i odwrotnie - wątki "epizodyczne" były wywlekane w nieskończoność, do znudzenia. W mojej subiektywnej ocenie brakowało temu filmowi nutki tragizmu - od pewnego momentu wyżej wymieniona sytuacja znacznie pogorszyła mój odbiór tego filmu. Zaczął troszkę nużyć i stał się zbyt idealny - moje masochistyczne "ja" chciałoby bólu i cierpienia na ekranie, zamiast tego dostało idealne zakończenie; chciałoby śmierci z odstawienia, a nie życia z wyjściem z uzależnienia.
Filmy, które oglądam w kinie dzielę na dwie kategorie: żałuję lub nie żałuję kwoty wydanej na bilet. W tym przypadku nie żałuję :) Odstawiając na bok moje osobiste oczekiwania uważam, że warto obejrzeć ten film choćby ze względu na temat, którego dotyka - całkiem ciekawy, to na pewno. I nie całkiem nierealny, no bo może kiedyś... ;)

Esme Esme

Oj tam. :) Właśnie "sukces ma swoją cenę" i "nie ma drogi na skróty" to tak ograne schematy, że naprawdę może wystarczy. Może właśnie przydałoby się coś o amoralnym sukcesie dla odmiany.

Wątek morderstwa nie został zakończony i to mnie trochę poirytowało, ale też jakoś machnęłam ręką.

.

syrenka syrenka

[SPOILER]

Czy ja wiem z tym zakończeniem? Wcale nie jest jednoznacznie powiedziane, że z tym skończył, ani że bierze.
Rzeczywiście chwilami reżyser poszedł w sztampę, ale film odebrałam ogólnie pozytywnie. Zobaczymy, jak obroni się z czasem, tzn. czy będzie z gatunku tych, co zapominam po miesiącu...
Muzyka faktycznie przyjemna. Książkę chyba sobie przeczytam.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook